Forum DYSKUSYJNE FORUM PSZCZELARSKIE POD PATRONATEM PASIEKI MICHAŁÓW Strona Główna DYSKUSYJNE FORUM PSZCZELARSKIE POD PATRONATEM PASIEKI MICHAŁÓW
Prawdziwe miejsce dla sympatyków pszczół - witamy!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kopia artykułu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum DYSKUSYJNE FORUM PSZCZELARSKIE POD PATRONATEM PASIEKI MICHAŁÓW Strona Główna -> ŻARTY I KAWAŁY & FASCYNUJĄCE CIEKAWOSTKI Z ŻYCIA PSZCZÓŁ / PSZCZELE CIEKAWOSTKI
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Administrator
Administrator



Dołączył: 22 Wrz 2008
Posty: 1657
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ----------
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:07, 23 Gru 2011    Temat postu: Kopia artykułu

Wstawiam kopię artykułu ze strony zaprzyjaźnionej redakcji.
Warto poczytać na długie zimowe wieczory:

Maciej Rysiewicz


BIEGŁY SĄDOWY TADEUSZ SABAT, CZYLI JAK PREZYDENT POLSKIEGO ZWIĄZKU PSZCZELARSKIEGO PRZYCZYNIŁ SIĘ DO LIKWIDACJI PEWNEJ POLSKIEJ PASIEKI


Wieś Masłów Drugi w Górach Świętokrzyskich. Miejscowość położona jest na północny-wschód od Kielc. Do centrum stolicy województwa można dojechać z Masłowa w 20 minut, a zachodnie granice Świętokrzyskiego Parku Narodowego znajdują się nieomal w zasięgu lotu pszczół. Na południu rozpościera się Pasmo Masłowskie z malowniczymi wzniesieniami Wiśniówką, Klonówką, Dąbrówką, Radostową, Wymyśloną i Stróżką a na północy Pasmo Klonowskie z łagodnymi zboczami Barczy i Czosnka. Żadne z nich nie przekracza wysokości 500 m n. p. m. Jak podają źródła rosną tutaj przede wszystkim lasy jodłowo-bukowe, ale i sosna, jawor, lipa i cis. Nieopodal, już w granicach Świętokrzyskiego Parku Narodowego, znajdują się enklawy występowania modrzewia polskiego. W zbiorach Muzeum Przyrodniczo-Leśnego na Świętym Krzyżu zgromadzono 670 roślin naczyniowych występujących na tych terenach. Słowem raj dla pszczół, bo spadzi i nektaru kwiatowego nigdy tutaj nie brakowało.

I właśnie w Masłowie Drugim Maria i Wacław Mochoccy 40 lat temu urządzili na swojej rodzinnej działce gospodarstwo pasieczne. Wacław Mochocki od razu na początku swojej pszczelarskiej drogi zapisał się do Kieleckiego Koła Pszczelarzy. Pasieka nie była może duża, w różnych okresach czasu nie przekraczała 30 pni, ale stanowiła dla Marii i Wacława pasję ich życia, której, jak dzisiaj opowiadają, nie są w stanie niczym zastąpić.

Pszczoły Mochockich przez blisko czterdzieści lat nikomu nie przeszkadzały, a w Masłowie domostw przybywało. W latach 70. i 80. XX w. do źródełka znajdującego się w granicach działki Marii i Wacława, sąsiedzi przyprowadzali krowy i konie do wodopoju. Nikt nie skarżył się na pożądlenia. I co roku w swoim znojnym trudzie owady zbierały pyłek, nektar i spadź. Maria i Wacław wirowali miód, nie mogąc nacieszyć się pięknem ich boskiego stworzenia. To była wzorowa pasieka, mówią pszczelarze z Kieleckiego Koła Pszczelarzy. Daj Boże więcej takich dookoła, bo przecież wiadomo, że pszczoły znalazły się w tarapatach, nie tylko z powodu warrozy, i na każdą pszczelą rodzinę wszyscy powinniśmy, także i Wysoki (kielecki) Sąd, chuchać i dmuchać, bo stanowi ona zbawienie dla zdegradowanego ekosystemu na tej planecie.

Z czasem działka została podzielona na trzy – mniej więcej – równe części. I nie wnikając w zawiłości dziedziczenia, jedna część – lewa (stojąc twarzą do północy), przypadła bratankowi Marii Mochockiej, druga część – prawa, wnuczce siostry pani Marii, a środkowy pas przejęli małżonkowie Mochoccy, chociaż bardzo szybko zapisali ten skrawek ziemi swojemu synowi Zdzisławowi. Pasieka Marii i Wacława pozostała na swoim miejscu. Pszczelarze podjęli kolejny wysiłek. Wybudowali w północnej części działki pracownię pszczelarska, z której także byli bardzo dumni. O ileż łatwiejsze było teraz pszczelarzenie.

Sielanka trwała do 2006 roku. Wtedy u Mochockich zjawił się mąż wnuczki siostry pani Marii i zapytał, czy nie mieliby nic przeciwko, gdyby rozpoczął budowę domu. Odpowiedź mogła być tylko jedna. Przecież to było oczywiste. Życie dopomina się o swoje prawa, a poza tym, jak mogliby formułować jakiekolwiek zakazy w tej sprawie. Dom, na parceli obok „pasiecznej” działki Mochockich, został zbudowany w dwa lata i wtedy rozpoczęły się prawdziwe problemy. 19 marca 2008 roku właściciele działek graniczących z działką, na której stała pasieka, złożyli pozew do Sądu Rejonowego w Kielcach przeciwko Marii i Wacławowi Mochockim, żądając „przywrócenie stanu zgodnego z prawem i zaniechanie naruszeń”, co miało oznaczać, że domagają się całkowitego usunięcia pasieki. Uzasadniali, że pszczoły z pasieki Mochockich są bardzo uciążliwe i że w okresie letnim praktycznie uniemożliwiają korzystanie z działek. Powodowie w swoim uzasadnieniu dopuścili się kilku niezgodnych ze stanem faktycznym stwierdzeń, na przykład, że „pszczoły nawet w zimie wchodzą do ich domu” albo, że „pasieka nie jest w żaden sposób zabezpieczona przez właścicieli”, co było oczywistą nieprawdą, gdyż Mochoccy już dawno obsadzili granice swojej działki – z jednej strony rósł szpaler świerków, a z drugiej inne drzewa i krzewy, a wzdłuż wschodniej granicy rozciągnięto siatkę. Ule postawione były wylotkami w kierunku południowym, a do domu jednego z powodów było 15 metrów i dom ten był prawie niewidoczny wiosną i latem z powodu bujnej roślinności porastającej na działce Mochockich. Proces jednak nieuchronnie ruszył.

W polskim prawie ustawodawca pozostawił ogromne pole dowolności w sprawach dotyczących posadowienia pasiek, sporów sąsiedzkich na tym tle i arbitrażu. Nigdzie nie zapisano, w jakiej odległości powinna stać pasieka od zabudowań mieszkalnych, dróg, pastwisk, na których wypasane są zwierzęta hodowlane etc. I dlatego sądy w takich sprawach procedują na podstawie art. 144 Kodeksu cywilnego, który brzmi:

Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

A więc jeśli pszczoły żądlą nieustannie i nie dają żyć sąsiadowi, który na dodatek wykazuje paniczny strach przed owadami albo jest uczulony na pszczeli jad, wtedy sąd może uznać, że pszczoły zakłócają korzystanie z danej nieruchomości „ponad przeciętną miarę”. Jednak dyskusja na takim poziomie ogólności obarczona będzie zawsze wielkim ryzykiem błędu.

Powodowie powołali swoich świadków i pozwani powołali swoich świadków. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że świadkowie powodów zeznawali, że pszczoły żądliły jak oszalałe i właściwie życie stało się dla mieszkańców tej działki i ich gości jednym wielkim koszmarem, pasmem strachu, bólu i zniewolenia. Z domu nie można było wyjść okrągły rok, bo oszalałe owady tylko czyhały na nieszczęśnika, który odważyłby się wychylić nos na światło dzienne. Co tam pożytki na zboczach świętokrzyskich gór, co tam spadź jodłowa, „killer bees” od Mochockich nawet w zimie potrafiły atakować.
Pozwani i ich świadkowie spokojnie przedstawili odmienny obraz wydarzeń, przedkładając dowody naprzeciw insynuacjom. Jak się później okazało bezskutecznie!

Na wniosek powodów Wysoki Sąd powołał biegłego w sprawie i jak stwierdził był to biegły spoza listy biegłych, a więc – jak to się mówi w żargonie sądowym – „biegły ad hoc”. Jak do tego doszło, że zgodnie z wolą powodów wyznaczono akurat Tadeusza Sabata, nie wiadomo lub napiszmy, pozostanie tajemnicą Wysokiego Sądu. Dość powiedzieć, że Tadeusz Sabat odcisnął niezatarte piętno na całym przewodzie sądowym. A chyba wszystkie argumenty, których użył zrobiły na Wysokim Sądzie tak piorunujące wrażenie, że uznał je za własne i nakazał zlikwidować pasiekę Marii i Wacława Mochockich w Masłowie Drugim. Biegły Tadeusz Sabat pozostawił po sobie w aktach procesu (sygn. akt C 248/0Cool dwa dokumenty: opinię wyrażoną na piśmie z dnia 23 czerwca 2010 roku i ustną opinię biegłego zawartą w protokole rozprawy z dnia 9 listopada 2010 roku.

Trzeba przyznać, że biegły Tadeusz Sabat zadał sobie bardzo dużo trudu, żeby dowieść, że pasieka Mochockich powinna zostać z Masłowa Drugiego usunięta. Odkurzył w tej sprawie wszystkie argumenty, nie cofając się, jak ma to w zwyczaju (zob. „wstępniaki” pana prezydenta PZP Tadeusza Sabata w czasopiśmie „Pszczelarz Polski”) przed wypowiedzeniem półprawd lub przedstawienia bardzo zniekształconego stanu faktycznego. Biegły Tadeusz Sabat, według jego relacji, odwiedził pasieczysko w Masłowie Drugim trzy razy (chociaż dokładnych dat nie pamiętał, co w tej sytuacji może wzbudzić tylko uśmiech politowania. Jak to, biegły sądowy nie pamięta, kiedy wykonywał czynności procesowe?). Po raz pierwszy był zimą i siłą rzeczy nic nie stwierdził, potem nieszczęśliwie padał deszcz i także niewiele stwierdził, dopiero trzecia wizyta przyniosła niejakie efekty, bo trafił na lotny dzień. Podczas trzeciej wizyty zabrał ze sobą nawet perfumy, żeby stwierdzić, czy pszczoły na pewno wściekną się na niego, kiedy skropi perfumami swoje ciało. Ostatecznie perfum nie użył. Nie…, nie z obawy przed atakiem masłowskich „killer bees”, tylko dlatego, że – cytuję: „zobaczyłem, że pszczoły latają nisko” . Ale dowód został przeprowadzony. Sąd już wie – perfumy i pszczoły to pewne użądlenie. A jak latają nisko, to ani chybi szykują się do ataku. To nie koniec rewelacji ujawnionych Wysokiemu Sądowi przez biegłego Sabata. Wsłuchajmy się w jego słowa (zwróćmy uwagę na tryb przypuszczający):

Wiosną na przedmiotowej działce trudno byłoby rozwiesić jakiekolwiek pranie, pościel ponieważ pszczoła w odległości około 25 metrów oczyszcza się, czyli oddaje kał .

Proszę wybaczyć, ale moja praktyka pszczelarska i literatura przedmiotu nie potwierdzają zeznań biegłego. Polecam hasło „oblot” z „Encyklopedii pszczelarskiej”. Oblot oczyszczający wykonywany jest zawsze w pobliżu ula. Pszczoły „znajdują się blisko wylotka i są skierowane głowami w jego stronę” . To samo dotyczy młodych pszczół, wygryzających się w sezonie z komórek plastra. Tylko pszczoły zbieraczki w sezonie oddają kał podczas zwykłych dalekich lotów, ale żeby na wielką skale brudzić bieliznę rozwieszoną 25 metrów od pasieki…ale Wysoki Sąd już wie, że cynizm i złośliwość pszczół nie znają granic.

Wsłuchajmy się dalej w słowa biegłego Sabata:

Niebezpieczne mogą być sytuacje gdyby powód chciał mieć więcej trawy i posiał ją mocznikiem to pszczoły przyszłyby bo lubią ciepłą wodę a po moczniku wystąpiłaby rosa .

Wyrafinowany argument. Jak chcesz uderzyć psa to kij zawsze się znajdzie. I ta podpowiedź, której biegły udziela Wysokiemu Sądowi trafia na podatny grunt i Wysoki Sąd kupuje bez zmrużenia powiek takie brednie. To, że powód kosi trawę kosiarką i nie potrzebuje więcej trawy nie ma żadnego znaczenia – ważne są dywagacje „co by było gdyby”. A tak na marginesie; już widzę te hufce pszczół, które idą (nie lecą) – bo biegły Sabat powiedział „pszczoły przyszłyby” w kierunku działki powoda po ciepłą rosę mocznikową!
Biegły Tadeusz Sabat wyłazi ze skóry, żeby udowodnić, że pszczoły stanowią wielkie zagrożenie dla środowiska, na przykład stwierdza, że „często atakują gołębie na dachu” , a w domyśle dla Wysokiego Sądu, skoro pszczoły atakują gołębie, to właściwie mogą atakować wszystko, co się rusza. A oto kolejna przypowieść (o uprawie truskawek) naszego dzielnego biegłego i prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego (znowu ten nieszczęsny tryb przypuszczający):

„Jeżeli mam ogródek i mam truskawki to wiem, że muszę je uprawiać i chodzić tam według zaleceń dla uprawy truskawek. Gdyby pszczoły mi przeszkadzały i mógłbym zbierać te truskawki tylko nocą to byłoby to zakłócenie ponad przeciętną miarę (…) .

Widać, że biegły zna art. 144 Kodeksu cywilnego, bo używa prawniczej nomenklatury („ponad przeciętną miarę”). Tylko skąd u licha przyszły mu te truskawki do głowy. No, ale trzeba jakoś zobrazować Wysokiemu Sądowi trudy zbioru truskawek na nocnej zmianie. Może Wysoki Sąd też ma w ogródku truskawki?

Różne „naukowe dygresje” przychodzą do głowy biegłego Sabata. Na przykład, że człowiek, „który się boi poci się a pszczoły bardzo nie lubią potu” . Przyznacie, że śmiała teoria: przestraszyłeś się pszczoły i od razu pot zalewa ci oczy. Ciekawe, że Wysoki Sąd nie zapytał o źródło naukowe takiego stwierdzenia. Ale Wysoki Sąd, co wynika z protokołu, nie ma żadnych wątpliwości do słowotoku biegłego. I o nic biegłego nie pyta. Ale jak może mieć wątpliwości, gdy słyszy takie oświadczenie:

Ja ukończyłem technikum pszczelarskie, byłem biegłym z listy wojewody bielskiego ale obecnie mam zbyt dużo zajęć. W rozprawach jako biegły biorę udział od 1975 roku kiedy to występowałem w swojej sprawie (to jest możliwe chyba tylko przed polskim sądem – przyp. M.R.). Później wielokrotnie występowałem przed Sądem jako biegły. W związku Pszczelarskim jestem od momentu szkoły średniej. Od 12.12.1999 roku pełnię funkcję Prezesa a następnie Prezydenta (zmiana nazwy) Polskiego Związku Pszczelarskiego. Od 04.09.2010 roku pełnię funkcję Prezydenta Europejskiej Organizacji Pszczelarskiej APISLAVIA .

Klękajcie narody! Pan prezydent w przeszłości jako biegły potrafił występować nawet we własnej sprawie. Dlaczego o tym nie napisali w Księdze Guinessa?

Biegły sądowy Tadeusz Sabat, a równocześnie prezydent prawie wszystkich pszczelarskich federacji, w swoich wywodach sądowych wyszukał właściwie wszystkie zagrożenia związane z chowem pszczół. Konie i indyki zagrożone, koszenie trawy kosiarka niemożliwe, machanie rękami, to atak na pszczoły, okresy bezpożytkowe – jak Polska długa i szeroka chowaj się kto może. Ale o zbawiennej roli pszczół w ekosystemie ani słowa. O łagodnych cechach matek hodowlanych, w które pozwani co roku, od wielu lat, zaopatrywali się w Świętokrzyskim Związku Pszczelarzy, m. in. z hodowli Janusza Kasztelewicza, ani słowa. O pożytkach na zboczach Pasm Klonowskiego i Masłowskiego i o tym jak rodzina pszczela zbiera i znosi do gniazda nektar i spadź, ani słowa. Drzewostan posadzony przez pszczelarzy Mochockich w granicy ich działki, a oddzielający przestrzeń pasieki od sąsiadujących działek nie wzbudził pozytywnego zainteresowania biegłego. W pewnym momencie biegły Sabat wpadł nawet na pomysł, żeby pasiekę przestawić w inną część działki wylotkami w kierunku północnym, czyli odwrotnie niż było to urządzone przez Mochockich i odwrotnie niż każe teoria i praktyka pszczelarska. Na dowód swoich dywagacji biegły Sabat zaoferował Wysokiemu Sądowi „Kodeks Dobrej Praktyki Produkcyjnej w Pszczelarstwie”, którego zresztą Wysoki Sąd nie poddał już żadnej analizie, bo przecież nie jest to publikacja o jakimkolwiek znaczeniu prawnym dla Wysokiego Sądu.

Ostatecznie biegły ad hoc Tadeusz Sabat stwierdził z filozoficznym zadęciem:

Nie ma takiej konieczności, żeby pszczoły mieć na swojej działce, bo pszczoła nie zna granic. Działka ta nie nadaje się na hodowlę pszczół .

Wysoki Sąd przychylił się do opinii biegłego i wyrokiem z dnia 23 listopada 2010 roku nakazał pozwanym Marii Mochockiej i Wacławowi Mochockiemu usunięcie pasieki. Nawet wizja lokalna w pasiece przeprowadzona przez Wysoki Sąd, z udziałem Wysokiego Sądu, podczas której nikt nie został użądlony, nie stała się okolicznością łagodzącą. Apelacja, w której pozwani podnosili dodatkowo, że pasieka trwa w tym miejscu kilkadziesiąt lat i nikomu nie przeszkadzała, nie znalazła uznania w oczach Sądu. To nie ważne, że powód wiedział, decydując się na budowę domu, że na sąsiedniej działce zlokalizowana jest niewielka pasieka. Artykuł 144 Kc nabrał złowieszczego wymiaru.

Pszczelarze Maria i Wacław Mochoccy, m. in. na podstawie niespójnych, często rażących brakiem pszczelarskiego profesjonalizmu, ale przede wszystkim skrajnie tendencyjnych oświadczeń i opinii biegłego ad hoc Tadeusza Sabata, absolwenta Technikum Pszczelarskiego w Pszczelej Woli i prezydenta prawie wszystkich federacji pszczelarskich, z ciężkim pszczelarskim sercem jesienią 2011 roku zlikwidowali swoją pasiekę w Masłowie Dużym o blisko 40. letniej tradycji. Skończył się jeden z najpiękniejszych epizodów ich życia. Ale łzy w oczach Marii Mochockiej do dzisiaj nie obeschły. Dlatego 7 grudnia 2011 roku, w dzień św. Ambrożego, patrona pszczelarzy, Maria Mochocka przyjechała wraz z mężem Wacławem do Częstochowy i na Jasnej Górze w sali Ojca Kordeckiego, podczas spotkania pszczelarzy pielgrzymów, odważyła się, wyraźnie i publicznie, powiedzieć prezydentowi PZP Tadeuszowi Sabatowi za jak wielki jej i jej męża ból i krzywdę ponosi on odpowiedzialność. Ten akt bezkompromisowej odwagi spotkał się tylko z arogancką postawą prezydenta PZP wobec Marii Mochockiej. Prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego dowiódł, że dobre maniery nie idą w parze z funkcja, którą pełni. Ale polscy pszczelarze zgromadzeni w sali O. Kordeckiego widzieli wszystko i słyszeli. Mam nadzieję, że także zapamiętali!

Na koniec ostatnia refleksja. Tadeusz Sabat jest prezydentem Polskiego Związku Pszczelarskiego i, jak mniemam, zna statut tej organizacji. Przypomnijmy wyjątki z tego aktu:

§ 1
1. Polski Związek Pszczelarski (PZP), zwany dalej Związkiem, jest dobrowolną, niezależną, samorządną, społeczno-zawodową i federacyjną organizacją podmiotów pracujących dla dobra pszczelarstwa, która działa na podstawie ustawy z dnia 8 października 1982 roku o społeczno-zawodowych organizacjach rolników (Dz. U. Nr 32, poz. 217 z późn. zm.).
2. Związek jest przedstawicielem organizacji członkowskich Związku i członków tych organizacji.

§ 4
1. Celem Związku jest dążenie do zapewnienia godnych warunków życia i pracy środowisk pszczelarskich.
2. Zadaniami związku są w szczególności:
1) reprezentowanie interesów organizacji członkowskich Związku i członków tych organizacji oraz ochrona ich godności i dobrego imienia,
3) rozwój pszczelarstwa jako integralnej części rolnictwa i ochrony środowiska naturalnego,

§ 5
1. Cele i zadania Związku realizowane są, na zasadach określonych w przepisach prawa, między innymi poprzez:
1) udzielanie pomocy organizacjom członkowskim Związku i członkom tych organizacji w zakresie organizacyjnym wobec organów Rzeczypospolitej Polskiej i Unii Europejskiej i fachowym z dziedziny pszczelarstwa.

Zastanawiam się, poza analizą, karygodnego z etycznego punktu widzenia, postępowania biegłego Tadeusza Sabata przed kieleckim sądem, czy przypadkiem prezydent Sabat nie działał w sytuacji bezspornego konfliktu interesów. Bo przecież jako prezydent PZP jest zobowiązany do:
zapewnienia godnych warunków życia i pracy środowisk pszczelarskich,

i do
reprezentowanie interesów (…) członków tych organizacji oraz ochrony ich godności i dobrego imienia,

i do
udzielanie pomocy (…) członkom tych organizacji.

Należy sobie zadać pytanie, czy prezydent Tadeusz Sabat nie sprzeniewierzył się statutowi Polskiego Związku Pszczelarskiego. Bo tak jak adwokat nie może działać na szkodę swojego klienta, tak prezydent PZP nie może działać na szkodę członka, w tym wypadku Świętokrzyskiego Związku Pszczelarzy w Kielcach, który przecież należy do Polskiego Związku Pszczelarskiego. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że prezydent Tadeusz Sabat nie powinien przyjmować zlecenia wydania opinii biegłego ad hoc w przedmiotowej sprawie i z przyczyn obiektywnych uchylić się od jej wykonania. I gdyby w statucie PZP był zapis o Sądzie Koleżeńskim, to tylko za udział w procesie dotyczącym likwidacji pasieki Mochockich na działce w Masłowie Drugim, prezydent PZP powinien zostać postawiony w stan oskarżenia przed Sądem Koleżeńskim PZP przez członków swojej organizacji. Może właśnie dlatego, niedawno wyrugowano ze statutu PZP dział o Sądzie Koleżeńskim.

Napisałem ten artykuł z najwyższym smutkiem. Bo to jest prawdopodobnie kolejne moje wołanie na puszczy. Niestety nikt już nie wróci Marii i Wacławowi Mochockim radości ze wspólnego pszczelarzenia. Jedyna nadzieja, że, jak mówią starzy Polacy, Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.

Na koniec przypomnę nazwiska sędziów Sądu Rejonowego i Odwoławczego w Kielcach, którzy nie zawahali się wydać niesprawiedliwy wyrok w sprawie małej polskiej pasiek. I z niewiadomych pobudek w ogóle nie dali wiary pozwanym i ich świadkom. Oto niezawiśli od sprawiedliwości sędziowie: Beata Kupiec (SSR), Beata Piwko (SSO), Marek Boniecki (SSO), Cezary Klepacz (SSO). Jak ktoś wpisze w wyszukiwarkach internetowych wasze imiona i nazwiska, przynajmniej będzie wiedział, że macie krzywdę pszczelarzy Marii i Wacława Mochockich na sumieniu. I to do końca życia!

Jeżów, 22 grudnia 2011 roku

Artykuł został opublikowany w czasopiśmie „Przegląd Pszczelarski” nr 3-4(24-25)/2010, wydawnictwo Wilczyska-Maciej Rysiewicz,38-350 Bobowa, Wilczyska 27, [link widoczny dla zalogowanych] e-mail: [link widoczny dla zalogowanych], tel. 501 543 045


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ander
Moderator
Moderator



Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 780
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Skąd: Toruń/Michałów

PostWysłany: Pią 19:12, 23 Gru 2011    Temat postu:

Tomek, może wygodniej bybyło czytać na tej stronce: [link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malon
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)



Dołączył: 08 Kwi 2009
Posty: 2372
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 126 razy
Skąd: Kielce
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:30, 23 Gru 2011    Temat postu:

Tak znam ten spór. Ta Panie gdzie tylko może, stara się przekonać jaka jest pokrzywdzona, Była na spotkaniu koła w ubiegłym roku , na pielgrzymce ostatniej w Częstochowie, gazety itd. Nie znalazła w śród nas osób które by ją poparły wręcz przeciwnie większość koleżanek i kolegów odebrała jej głos po prostu kazaliśmy jej się zamknąć zażądaliśmy od prezesa koła powrót do głównego temat spotkania.
Nie stosuje, nie chce zrozumieć że jednak duża pasieka musi być położona w miejscu zabezpieczonym i oddalonym od siedzib ludzkich. Nie podęła próby przeniesienia uli w koniec swej działki o kilkadziesiąt metrów, postawienia płotu zagospodarowania drzewami, oraz nie chce przenieść pasieki do zaproponowanego jej bezpłatnie miejsca w lesie przez nadleśnictwo w bardzo niewielkiej odległości od miejsca zamieszkania. Jest to teren spadziowy i prawdopodobnie zbiory miodu były by większe.
Na pieniacza nie ma rady, przesądziła wszystkie pieniądze i spór będzie narastał.
Jestem po stronie ludzi którzy pszczół mają się prawo bać, mogą być na nie uczuleni, mają prawo korzystać z własnych posesji.
wielokrotnie to podkreślałem.
Adam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
birkut
Gość






PostWysłany: Pią 22:04, 23 Gru 2011    Temat postu:

no tego to napewno nie wiedzieliśmy a nalezałoby by to upublicznic w tym czasopismie
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Pią 22:33, 23 Gru 2011    Temat postu:

Półprawda jest większym kłamstwem niż samo kłamstwo, ponieważ kłamstwo można obalić lub sprostować a tzw. półprawdy nie bo przedstawia fakty choć w tzw. krzywym zwierciadle.
Jesteśmy w okresie świątecznym i zamiast pojednania i wzajemnej życzliwości autor tej informacji próbuje wciągnąć pszczelarzy w swój konflikt z Sabatem sprytnie manipulując faktami.
Ten artykuł widziałem już na kilku forach i niestety ale pszczelarze dają się nabrać i oceniają nie znając tej sytuacji.
Pozdrawiam
and777
Powrót do góry
birkut
Gość






PostWysłany: Pią 22:47, 23 Gru 2011    Temat postu:

fakt tak to było postrzegane do wpisu adama

ja proponuje wejsc na forum karpackiego związku , mnie z tamtą wypier..li za własnie prostowanie ich scieżek i wytykanie im ich chciejstwa zreszta wten sam co ja sposóbpotraktowanoo bywalców z karpackiego na polance i tam mozna rysiewiczowi powiedziec conieco i spółce tęz bo faktem jest ze ich celem jest przejąc PZP, była próba zrobienia federacji ze związków które wyszły z PZP nie wypaliło dlaczego? bo członkowie karpackiego sie zgadzali niby ale pod warunkiem ze to on bedą rozdawać karty
Powrót do góry
Malon
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)



Dołączył: 08 Kwi 2009
Posty: 2372
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 126 razy
Skąd: Kielce
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:01, 24 Gru 2011    Temat postu:

Opiszę Wam moją historię skracając aby nie nudzić. pierwsze ule postawiłem w swoim sadzie oddalonym od domów ok 1km Okazało się złym miejscem, teren nie był ogrodzony, zdjęty daszek, ul przewrócony same problemy
Proboszcz, stały bywalec w moim domu rodzinnym, przyjaciel, zaproponował mi postawienie obok plebani. Stoją ule ks. rezydenta, stoją organisty, plac ogrodzony, 4ha, warunek jeden. jak będę się nudził chcę otworzyć ul i nawdychać się powietrza, Miał astmę jego ojciec miał pasiekę powyżej 100 rodzin w Siennie k Lipska. Po chyba 3 latach nagle umiera.
Poszedłem do następcy, przedstawiłem się, zadeklarowałem pomoc w różnych pracach /było tynkowanie kościoła, na placu stał mój ciągnik wóz betoniarka pompy/ i powiadomiłem że tamte ule 8szt między drzewami za żywopłotem o wysokości ponad 3m w kącie są moje.
Proszę natychmiast w ciągu 2 godzin je stąd zabrać. Nie pomogły prośby o 2,3 dni zwłoki na znalezienie nowego miejsca.Poszedł mój ojciec z kościelnym bo może nie umiałem wytłumaczyć, choć do wieczora. Nic nie pomogło po obiedzie pojechałem Żukiem załadowałem i wyjechałem. Oczywiście pod wieczór zabrałem wszystkie swoje "zabawki ". Następnego dnia przysłał po ciągnik ale już kazałem iść w czorty.
Podał mi pomocną dłoń ktoś inny, to zdopingowało mnie do zakupu działki w bezpiecznym dla mnie i otoczenia miejscu. Mam tam pszczoły do dziś, zdjęcia na galerii


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcinluter
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)



Dołączył: 20 Lut 2010
Posty: 403
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Skąd: proszowice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:17, 24 Gru 2011    Temat postu:

strach ludzka rzecz zwłaszcza przed czymś co jest małe i "niby" bezbronne... U mnie w domu też rodzin się nie chciała zgodzić bo mówili ,że będą "gryźć" itp. ale jak był jeden ul później kolejne i pierwsze żądła to przyzwyczaili się. niegdyś miałem ograniczenie "5 uli maximum" a dziś bez obaw mogę mieć ile chcę tylko ogranicza mnie baza pożytkowa. ale mam jeszcze jedno miejsce Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
piotrpodhale
Gość






PostWysłany: Pon 18:06, 26 Gru 2011    Temat postu:

"I właśnie w Masłowie Drugim Maria i Wacław Mochoccy 40 lat temu urządzili na swojej rodzinnej działce gospodarstwo pasieczne" Coś mi tu nie gra nie wydaje mi się aby ludzie którzy tak kochają pszczoły ,zajmowali się nimi 40 lat wolą zlikwidować pasiekę jak przenieść ją w inne miejsce.Podejrzewam ,że sprawa jest złożona,a my znamy tylko drobne szczegóły całego zamieszania.Ja bym się tak radykalnie nie opowiadał po jednej ze stron ponieważ prawda leży zwykle po środku i nie wiadomo o co tu chodzi Question

Ostatnio zmieniony przez piotrpodhale dnia Pon 18:12, 26 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum DYSKUSYJNE FORUM PSZCZELARSKIE POD PATRONATEM PASIEKI MICHAŁÓW Strona Główna -> ŻARTY I KAWAŁY & FASCYNUJĄCE CIEKAWOSTKI Z ŻYCIA PSZCZÓŁ / PSZCZELE CIEKAWOSTKI
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin