 |
DYSKUSYJNE FORUM PSZCZELARSKIE POD PATRONATEM PASIEKI MICHAŁÓW http://www.pasiekamichalow.com
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Miodovit
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 366
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 27 razy Skąd: Galicja Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 16:18, 09 Gru 2013 Temat postu: Kraina miodem płynąca |
|
|
Natrafiłem na ten opis i pomyślałem, żeby wśród braci bartników uaktywnić tęsknotę za minionymi czasami, a co ważniejsze spróbować podyskutować czy jest możliwy
chociaż częściowy powrót do efektów bartnictwa o którym pisze autor hasła.
Bartnictwo - badania naukowe przyznały Słowianom odwieczną znajomość rolnictwa i bartnictwa, a żaden kraj europejski – jak twierdzi Szajnocha – nie dorównał w hodowli pszczół okolicom nadwiślańskim. Pisarze dawni zapewniają, że kwitły tam jakieś szczególnie słodkie zioła, woniały „ogromne lasy lipowe” – rozkosz pszczół, odwdzięczających się słynnym lipcem. Przy takiej roślinności nie potrzebowały pszczoły nadwiślańskie sztucznego hodowania; lada wydrążony pień służył za ul, lada bór był pasieką. Całe osady trudniły się wyłącznie pszczelnictwem, a każdy z osadników składał coroczną daninę po 20 urn miodu. Uzyskiwano go tyle, iż można było obdzielić nim całą Germanję , Brytanję i najdalsze strony Europy Zachodniej. Uchodził też miód , podobnie jak i futra w Polsce piastowskiej, za rodzaj monety, t. j. za środek ułatwiający wymianę różnych przedmiotów. Niektóre winy (kary) sądowe opłacano miodem. Krążki i świece woskowe stanowiły zwyczajne kary duchowne za grzechy i ofiary na kościół. Wosk stanowił walny przedmiot handlu, a odpowiednia temu mnogość bartników i bartodziejów organizowała się w osobne stowarzyszenia czyli bractwa. ..... - ENCYKLOPEDIA STAROPOLSKA GLOGERA 1903r.
Wierzę, że w Kolegach bartnikach ( jak u rasowych matek pszczelich) choć minimalna ilość genów przodków pozostała i recept oraz sposobów naprawy krajowego bartnictwa mają wiele w zanadrzu, a nam je tu wyłuszczą .
Pozdrawiam Miodovit.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
dewu
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 316
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 14 razy Skąd: Lubsko Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 21:43, 09 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Szajnocha opisał to w powieści historycznej Jadwiga i Jagiełło rozdział pod tyt. Ziemia str. 14 wydania II. Autor tej encyklopedii spisał dokładnie słowa. Niemniej pięknie Szajnocha opisuje tam bogactwo naszych ziem. Ziem szerokich aż strach pomyśleć jak daleko sięgały. Fragment o pszczołach sobie zapisałem. Bo do książki chyba już nikt nie sięga. Pisana w 1860.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Tadek 11
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 28 Sty 2013
Posty: 1047
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 37 razy Skąd: Wschodnie Mazowieckie Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 21:57, 09 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
W czasach w których nie znano cukru w dzisiejszym tego słowa znaczeniu miód mógł być pełnić rolę monety we wzajemnych rozliczeniach. Zresztą cukier w znaczeniu chemicznym jest najłatwiej przyswajalną energetyczną substancją. Spróbujmy sobie dzisiaj wyobrazić życia bez cukru , a jeszcze trudniej jest sobie wyobrazić nam życia bez cukru w zamierzchłych czasach , o których jest ten cytat z encyklopedii , wtedy był tylko miód i słodkie owoce.
Czy Słowianie są najlepszymi hodowcami i czy nam to wyłuszczą ? No nie wiem. Aczkolwiek na pewno nie można im odmówić życzliwości i i słowiańskiej gościnności.
Tadek
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tadek 11 dnia Pon 21:58, 09 Gru 2013, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Cyrograf15
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 12 Sie 2013
Posty: 245
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 23:50, 09 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Cukrownia Łubińskiego to 1827r. Znaczy wcześniej to cukier z trzciny cukrowej (bardzo drogi) lub miód.
Wojtek[/list]
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Miodovit
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 366
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 27 razy Skąd: Galicja Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 12:27, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Tadek 11, Cyrograf15 wszystko dobrze ale mnie bardziej chodzi o taki stan : "kwitły tam jakieś szczególnie słodkie zioła, woniały „ogromne lasy lipowe” – rozkosz pszczół, odwdzięczających się słynnym lipcem. Przy takiej roślinności nie potrzebowały pszczoły nadwiślańskie sztucznego hodowania" Choć przy takiej sytuacji jak w ostatnim zdaniu można uznać, że jest to przyczynek do upadku dawnej świetności. Ale teraz już cały świat "sztucznie hoduje" a my chyba nadrobiliśmy zaległości. Pozostała nam baza pożytkowa. Końcem lata byłem na gminnej imprezie w Dynowie. Miały tam swoje stoisko promocyjne Lasy Państwowe - Nadleśnictwa Dynów. Rozmawiałem z młodymi, sympatycznymi i ubranymi w piękne mundury leśnikami, którzy w ramach promocji lasów rozdawali sadzonki buków. Powiedziałem że to co robią to nieporozumienie nikt o zdrowych zmysłach w ogródku nie posadzi buka, a jak posadzi to za parę lat i tak go wytnie. Powiedziałem że zrobiliby by coś bardzo pożytecznego dla świata, gdyby rozdawali ludziom sadzonki drzew nektarodajnych na co młodziutka pani leśnik zapytała mnie co to jest drzewo nektarodajne, to pytanie spowodowało, że zakończyłem dyskusję. Jak ma być dobrze skoro dzisiaj leśnicy nie sadzą lasów lipowych i jaworowych, rolnicy prowadzą uprawy monokulturowe z zastosowaniem wszelakiej chemii, a ogródki przydomowe to trawniki bez 1 chwasta. Może to pytanie retoryczne, ale uważam, że nawet niezobowiązująca rozmowa na takich imprezach jak wyżej czy to z leśnikami, rolnikami czy nawet miłośnikami ogródków przydomowych jest w stanie zmienić myślenie ludzi i może za 2, 5, czy 10 lat leśnicy na takiej i imprezie będą rozdawać lipy i klony a nie świerki i buki - niby nic a jednak przełom w myśleniu.
Pozdrawiam Miodovit.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Cyrograf15
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 12 Sie 2013
Posty: 245
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 18:20, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Obawiam się że nic z tego, z punktu widzenia leśnika lipa jest bezwartościowa > nawet na opał się nie nadaje w przeciwieństwie do buka czy świerka. Trzy miesiące temu byłem na etapie poszukiwania drewna lipowego do budowy uli. Obdzwoniłem/odwiedziłem kilkadziesiąt tartaków i składów drewna, wszędzie ta sama odpowiedz: Nie mamy lipy bo na h... to komu. Ja sobie wymyśliłem aby stać się posiadaczem pszczół bo akurat mam kilka lip, w prawdzie młode bo dwudziestoparoletnie ale są. Są bo były, samosiejki nikt ich celowo nie sadził. Stare lipy sadzone przez moich pradziadków zostały połamane przez wiatr i powycinane bo zagrażały bezpieczeństwu. Te które są nie zostały wycięte jedynie z względów estetycznych, są ładne i dobrze komponują się z drewnianymi starymi zabudowaniami. Nikt przy zdrowych zmysłach nie posadzi lipy aby mu za kilkadziesiąt lat ładnie wyglądała. Czasy Kochanowskiego minęły bezpowrotnie, nad cień lipy ludzie przedkładają klimatyzację.
Wojtek
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Miodovit
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 366
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 27 razy Skąd: Galicja Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 18:36, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
A powiedz po co komu kilometry topoli przy drogach, przecież można posadzić lipy czy jawory. A lipa wcale nie jest bezwartościowa, dorodne pnie są w cenie, pewnie że nie na deski i stemple, ale do K... nędzy kto jak nie leśnicy, którzy się uważają za pierwszych ekologów, mają wiedzieć że tylko przez różnorodność ekosystemów można z przyrody mieć największe korzyści. Nie mówię żeby zaraz sadzili setki ha lasu lipowego czy jaworowego, ale na obrzeżach, przy drogach, trudno-eksplotacyjnych terenach to ich z...ny obowiązek. Jak tego nie zaczną robić to będę głosował za sprywatyzowaniem lasów i każdego będę do tego zachęcał. Bo już dziś za każdym zakrętem drogi leśnej czai się na mnie straż leśna, a niby wspólne dobro narodowe traktują jak swoje folwarki.
Pozdrawiam Miodovit.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
dewu
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 316
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 14 razy Skąd: Lubsko Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 20:12, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Nie wiem jak to jest z tymi lipami w lasach.Fakt, że nie sadza takich drzew, ale gdy pytałem leśniczego o pień na barć to powiedział mi, że mają zakaz wycinania lip. Chyba, że się sama zwali.
W mojej gminie budują kanalizacje i w kilku wsiach wycięli przydrożne lipy. Drzewa pewnie 200 letnie. Żal było patrzeć, jednak chyba nie wszystkim mózgi powyżerało bo jesienią posadzili nowiutkie piękne drzewka. W moim kole od kilku lat jest tradycja, że wiosną sadzimy lipy i klony przy drogach gminnych. Teren wskazuje nam burmistrz mamy sponsora na sadzonki przy tym ognisko i kiełbaski. Przyjemna sprawa. Pierwsze lipy już od trzech sezonów kwitną.
Ale i tak nie ma co porównywać do czasów Piastów i innych Jagiełłów bo wtedy to mogło być tak jak pisze Szajnocha "woniały ogromne lasy lipowe&"; .
Co do topoli przydrożnych to był dziwny pomysł. Teraz tylko z tym problem. Byle wiaterek a drzewa lecą.
Mieszkam na tzw. ziemiach odzyskanych. Kiedyś przez lata gospodarzyli tu Niemcy. Oni obsadzali wszystkie dróżki polne drzewami owocowymi, pamiętam wielkie czereśnie, jabłonie i śliwy. Pszczoły miały niezłe używanie. Niewiele z tego zostało.
Mój burmistrz planuje na kilkuhektarowym obszarze założyć coś na kształt lasu miejskiego albo parku. Zaproponował abyśmy dobrali tam część drzew pożytecznych dla pszczół. On jest rolnikiem i chyba dlatego wie o co chodzi. Zresztą myślę, że nie ma co czekać na leśników drogowców i gminy. Musimy sami sadzić gdzie się da, a może nasi spadkobiercy będą brać pożytek z tych drzew.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Cyrograf15
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 12 Sie 2013
Posty: 245
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 21:40, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Sadzenie drzew przy drogach było znakomitym pomysłem w czasach bryczek. Obecnie to tylko niebezpieczeństwo dla samochodów. Nie jestem za wycinaniem zabytkowych drzew ale na pewno jestem przeciw nasadzaniu nowych przy drogach. Geneza nasadzania topoli jest taka że szybko rośnie > szybko widać efekt obsadzenia. Lipa to drzewo długowieczne, często w rodzinach ziemiańskich/szlacheckich była sadzona z okazji narodzin córki (dąb z okazji narodzin syna). Obecnie raczej słabo z zachowaniem tej tradycji ale pozostały drzewa w parkach przy pałacowych. Na bór lipowy trzeba by czekać kilkaset lat, nie doczekamy ale sadzić możemy z nadzieją że kiedyś komuś się to do czegoś przyda.
Wojtek
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
arek92
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 19 Gru 2012
Posty: 379
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Skąd: małopolska Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 21:58, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
ja w swojej wiosce mieszkam w "dzielnicy" na ktora sie mówi Lipie bo własnie duzo lip było teraz jak patrze z domu to w lesie obok widze jedynie moze jakies 7 lip niewiem czy to duzo czy mało jak dla pszczol i ile byloby z tego miodu ale chyba musze przywrócic sens tej nazwie haha pojde do tego lasu obok i nasadze gdzie sie da lip;p i tak tam nikt nic nie robi to moze sie zachowaja a beda myslec ze samosiejki;p heh jak bede konczycl pszczelarzenie to prawie beda jakies porzytki wieksze dawac haha
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Robi_Robson
Gość
|
Wysłany: Wto 21:59, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Cyrograf15 napisał: | Na bór lipowy trzeba by czekać kilkaset lat, nie doczekamy ale sadzić możemy z nadzieją że kiedyś komuś się to do czegoś przyda. |
Takich borów nie doczekamy .
Ale miodu z własnych lip już tak .
Przynajmniej niektórzy z nas . Ci młodsi .
Młoda lipa - tak jak i robinia szybko rośnie .
|
|
Powrót do góry |
|
 |
arek92
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 19 Gru 2012
Posty: 379
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Skąd: małopolska Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 22:11, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
[link widoczny dla zalogowanych]
nie reklamuje ale tak akurat znalazlem jak by ktos byl zainteresowany i mial blisko;)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
lizak
ASYSTENT PSZCZELARZA

Dołączył: 23 Lip 2013
Posty: 127
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Skąd: Ostrów wielkopolski Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 22:29, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
ja neutralnie podchodzę do sprawy. Z przydrożnych grusz znanych mi z opowiadań dziadka została chyba tylko jedna, i to mocno zredukowana. Jestem bardzo młody, więc z nadzieją na miód z własnych lip posadziłem ich kilka jesienią, nie licząc na innych. Kilka tygodni temu przy drodze do sąsiedniej miejscowości zauważyłem kilkadziesiąt nasadzonych lip (tak mi się wydaje, a z biologi jestem dobry), które chyba mają chronić w przyszłości drogę przed śniegiem (otwarty teren). Miło mnie to zaskoczyło i mam nadzieję, że te dwu metrowe drzewka zakwitną i pszczółki chociaż spróbują nowych lip. Pozdrawiam.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Miodovit
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 366
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 27 razy Skąd: Galicja Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 22:54, 10 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Dewu i o takich ludzi jak piszesz mi chodzi, wójtów, rolników a przede wszystkim pszczelarzy. Bo problem nie w tym że my nie doczekamy borów lipowych, problemem jest zmienić myślenie ludzi, a może po prostu spowodować żeby myśleć zaczęli. Ja z dzieciństwa też pamiętam jak z ojcem na motorze SHL jechaliśmy we wrześniu do odległej o 30 km wsi w której 2 km drogi obsadzone było śliwami węgierkami. Wracaliśmy jak wielbłąd. Ojciec z plecakiem śliw na piersiach a ja mniejszy plecak na plecach i wiadro na na bagażniku. U mnie na pasiece w tym roku zakwitły 10-15 letnie lipy samosiejki i było tego całkiem dużo, więc teoretycznie każdy z nas może doczekać nektaru z własnych lub przez siebie posadzonych lip. Skoro w tym kraju ni ma już ziemiaństwa/szlachty z parkami gajami i całą różnorodnością sadów i warzywników to my pszczelarze musimy ich zastąpić. Dla małorolnego chłopa wyjazd w tzw pole bez konkretnego celu to czysta abstrakcja, on nie pojmuje że można spalić paliwo jadąc samochodem bez celu, wręcz uzna takie działania za przejaw głupoty i takich ludzi nie przekonamy do sadzeni drzew z których on nie ma korzyści. Ale pszczelarz nawet jak jest rolnikiem to inaczej patrzy na świat - przynajmniej ja tak uważam. Może to zły przykład ale na Słowacji widziałem dziesiątki km dróg obsadzonych orzechem włoskim, orzech to nie topola. Cyrograf15 a niebezpieczne przy drogach nie są drzewa tylko kierowcy idioci - na autostradach i drogach szybkiego ruchu nikt drzew nie sadzi.
Pozdrawiam.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Cyrograf15
DOŚWIADCZONY (A) PSZCZELARZ (-RKA)

Dołączył: 12 Sie 2013
Posty: 245
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Śro 0:01, 11 Gru 2013 Temat postu: |
|
|
Ostatnio jak wiało spadł mi konar na auto (z resztą lipowy). Na szczęście na otwartą pakę w dostawczaku. Gdyby spadł sekundę wcześniej miał bym po przedniej szybie, a i ja nie wiem jak bym wyglądał. Czy to znaczy że jestem idiotą bo jechałem? Następnie stałem w korku bo nawet nie drzewo tylko spory konar blokował drogę. Jak rozumiem całkiem spore stado idiotów stało wraz z zemną.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
|